Jak czytać INCI? Poradnik, dla początkujących

Zbierałam się do napisania tego artykułu od co najmniej kilku miesięcy, ale to dlatego, że zależało mi na tym, by to co chcę przekazać było spójne, wartościowe i naprawdę pomagało Wam na zakupach. Poprzez ten artykuł chciałabym przekonać Was, że czytanie etykiet, choć może wydawać się trochę skomplikowane, jest potrzebne i każdy może się tego nauczyć. Wystarczy zapamiętać kilka łacińskich nazw oraz opanować podstawowe zasady i kolejność umieszczania substancji, i już… Zresztą, poczytajcie!

 

Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe

 

Dokładnie tak! Często jest tak, że spoglądacie na etykietę kosmetyku i w tym momencie kończy się przygoda z jej studiowaniem. Wszystko przez to, że poszczególne składniki zapisane są językiem INCI - o nim za chwilę. Uwierzcie mi jednak, że rozszyfrowanie tych zapisów wcale nie jest takie skomplikowane. Trening czyni mistrza, a internet w tym przypadku może być naszym sprzymierzeńcem, bowiem każdą z substancji możemy wpisać w wyszukiwarkę i już za chwilę mamy jej temat szczegółowy raport. Moja podpowiedź dla wszystkich, którzy chcieliby zacząć czytać etykiety? Zacząć je czytać!

 

INCI- dlaczego to takie ważne?

 

INCI to skrót od International Nomenclature of Cosmetic Ingredients, jest system, który ujednolica kwestię nazewnictwa składników kosmetycznych. Co to znaczy? To znaczy, że bez względu na to gdzie został wyprodukowany kosmetyk, jego skład nie może zostać zapisany w języku ojczystym producenta. Język INCI to łacina i język angielski. Po angielsku zostały zapisane związki chemiczne, natomiast w języku łacińskim substancje roślinne. System zobowiązuje producentów kosmetyków, aby skład znajdował się na każdym opakowaniu lub, jeśli jest ono za małe, na dołączonej ulotce.

 

Kolejność ma znaczenie!

 

W opisie kosmetyku, na samym początku znajdują się substancje, których jest procentowo najwięcej w produkcie i analogicznie na końcu, te których jest najmniej. W kosmetykach naturalnych, np. z reguły na samej górze jest woda lub olej, w dalszej kolejności oleje, masła, ekstrakty z roślin, soki z owoców, naturalne konserwanty, a na samym końcu olejki eteryczne użyte jako substancje zapachowe. Oczywiście wygląda to różnie w zależności od rodzaju i przeznaczenia kosmetyku. Zawartość procentowa poszczególnych substancji zwyczajowo nie jest podawana w składzie. Wszystkie substancje, których zawartość w produkcie stanowi mniej niż 1% są podawane w kolejności losowej.

 

Czy muszę iść na kurs łaciny?

 

Zdecydowanie nie! Jak już pisałam wyżej, w języku łacińskim podaje się wyłącznie nazwy substancji roślinnych, składniki chemiczne zostały zapisane po angielsku. Bardzo często można się również spotkać się z tłumaczeniem łacińskich nazw i zapisywaniem ich również w języku angielskim w nawiasach. Poza tym to tylko kwestia czasu, by przyswoić sobie poszczególne znaczenia. Szybko zaczniecie kojarzyć co to za substancja i do czego służy w produkcie. Im częściej próbujecie, tym więcej składników zapamiętujecie.

 

Systematyzowanie wiedzy

 

Kiedy znane nam są już nazwy substancji oraz wiemy do czego służą, możemy podzielić je na grupy. Ułatwi nam to, np. poszukiwanie produktów z naturalnymi zamiennikami substancji chemicznych. Niżej mój bardzo prosty podział na grupy substancji zawartych w składzie produktu wraz z przykładami.

  •     Substancje bazowe, np.

Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil

  •     składniki aktywne, np.

Hialuronic Acid, Aspalathus Linearis Leaf Extract (Rooibos), Epilobium Angustifolium Extract (Willowherb), Aesculus Hippocastanum Seed Extract

  •     substancje pomocnicze, czyli

              substancje konserwujące,np. Phenoxyetanol, Methyl-, Ethyl-, Butyl-paraben, Sodium                           Benzoate, Potassium Sorbate

              substancje zapachowe,np. Cinnamylalkohol, Citral, Eugenol, Geraniol, Citronellol,

              barwniki, np. Ci 77288 (zieleń chromowa), Ci 77007 (ultramaryna), TiO2 (tlenek tytanu)

 

Ufaj (certyfikatom) i sprawdzaj!

 

Często pojawia się stwierdzenie, że jeśli produkt ma certyfikat, jego skład na pewno jest sprawdzony i bezpieczny. Moja odpowiedź? I tak, i nie… Produkty posiadające certyfikat naturalnie cieszą się większym zaufaniem klientów, głównie dlatego, że aby go zdobyć, muszą wypełnić określone kryteria - ktoś więc musiał już sprawdzić ich skład, niejako za nas. To, z czego większość konsumentów nie zdaje sobie sprawy, to jakie konkretnie są to kryteria - każda konkretna instytucja nadająca certyfikaty ustala je indywidualnie i szczegółowo rozpisuje co w składzie danego produktu może, a co nie może się pojawić. Warto też wiedzieć, że certyfikat nie musi wiązać się z większą zawartością składników organicznych. Czasem produkty naturalne, które nie są certyfikowane, mają ich w swoim składzie więcej niż te, które są.

Lekcja na dziś? To, że produkt ma certyfikat nie znaczy, że możemy zrezygnować z czytania składu, chyba że znamy zasady jego nadawania.

 

Mniej znaczy więcej?

 

Bardzo często pojawiają się argumenty, że im krótszy skład tym lepiej. Jeśli jesteśmy alergikami zdecydowanie tak, bo każdy składnik, nawet naturalny, może wywołać reakcję alergiczną. W tym przypadku rzeczywiście im mniej pozycji w składzie, tym lepiej. Mniejsze ryzyko, że trafimy na substancję, która może nas uczulać, łatwiej też (w razie czego) ustalić, jakiego składnika lepiej unikać na przyszłość. W przypadku kosmetyków konwencjonalnych, ta reguła również ma zastosowanie, bo dostarczamy skórze znacznie mniej składników chemicznych. Natomiast, jeśli bierzemy pod uwagę produkty naturalne i ekologiczne, to im więcej substancji aktywnych tym lepiej dla naszej skóry. Warto je wybierać tak, aby ich działanie było dopasowane do aktualnych potrzeb i kondycji skóry.

 

I to już cała “wiedza tajemna”. Mam nadzieję, że chociaż trochę ułatwi Wam ona robienie zakupów kosmetycznych, tak by były bardziej świadome. Pamiętajcie - najważniejsze jest, aby w ogóle zacząć czytać etykiety. Ważna jest kolejność składników, oraz żeby analizować nawet etykiety kosmetyków, które mają certyfikat, a jeśli nie cierpimy z powodu alergii, nie musimy szukać produktów z krótkim składem - w końcu chodzi o to, aby produkt był naturalny i nie zawierał substancji szkodliwych.

 

Jeśli chociaż trochę udało mi się Wam pomóc, jestem bardzo szczęśliwa. Piszcie w komentarzach co Wam sprawia największą trudność w czytaniu INCI, a może jest coś co pominęłam, lub coś co mogłoby ułatwić zapamiętanie nazw składników? Piszcie w komentarzach.

 

Dermokonsultantka

Edyta Majczak