Magiczny rytuał oczyszczania twarzy, czyli demakijaż wieloetapowy

Chyba nie zliczę ile razy w mailach lub podczas rozmów telefonicznych z Wami pada pytanie:  „a co polecasz do demakijażu?”. Sama dużo czasu poświęcam, aby dokładnie pozbyć się resztek makijażu oraz zanieczyszczeń po całym dniu. Jakiś czas temu odkryłam, że sam płyn micelarny nie rozwiązuje u mnie sytuacji, cera nie jest po nim odpowiednio oczyszczona.  Dlatego dzisiaj będzie krótko aczkolwiek treściwie na bardzo ważny i potrzebny temat. Jak zmieniłam codzienną rutynę w rytuał, który poprawił kondycję i wygląd mojej skóry? Poniżej znajdziecie odpowiedź.

Pisałam o tym wiele razy i powtórzę to po raz kolejny, że demakijaż jest najważniejszym elementem codziennej pielęgnacji cery! Najgorszym co możecie zrobić swojej skórze to położyć się spać bez jego usunięcia. Bez podstawy w postaci dokładnego demakijażu nie ma większego sensu inwestowanie w drogie kremy, sera, esencje oraz inne kosmetyki do pielęgnacji. Bardzo często zdarza się, że widzimy dziewczynę, której twarz wygląda na znacznie starszą niż w rzeczywistości… Niestety przyczyną takiego stanu może być właśnie niezbyt dokładne oczyszczanie cery. Nie oszukujmy się, ale kosmetyki do makijażu przez obecność barwników, konserwantów, silikonów i innych substancji chemicznych, obciążają naszą skórę. Dlatego tak ważne jest, aby po powrocie z pracy, szkoły, imprezy od razu zmywać makijaż oraz stosować do tego odpowiednie produkty dostosowane do rodzaju i aktualnych potrzeb skóry. Zauroczona rytuałami piękna Azjatek, od około roku testuję „demakijaż wieloetapowy”, który moja skóra pokochała i mimo, że w łazience spędzam trochę więcej czasu niż wcześniej, to cera odpłaca mi się pięknym wyglądem każdego dnia.

Demakijaż wieloetapowy opiera się w moim przypadku na 4 krokach wykonywanych w odpowiedniej kolejności, aby były jak najbardziej efektywne. Stosuję produkty o różnych formułach, aby dogłębnie oczyścić skórę. Mój rytuał wygląda następująco:

OLEJ -> PŁYN MICELARNY-> ŻEL DO MYCIA TWARZY-> TONIK

 

Etap I- OLEJ

Są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy takiej metody oczyszczania twarzy. Mitem jest, że nie mogą jej stosować osoby o tłustej cerze, muszą po prostu dobrać odpowiedni olej lub najlepiej mieszankę. Niżej mała podpowiedź, jaki olej wybrać do danego rodzaju skóry:

Skóra tłusta: olej jojoba, lniany, z orzechów włoskich, z konopii

Skóra trądzikowa: olej z krokosza barwierskiego, możesz dodać odrobinę olejku z drzewa herbacianego lub oleju tamanu

Skóra normalna: awokado, ze słodkich migdałów, z pestek granatu,

Skóra dojrzała i sucha: olej migdałowy, arganowy, różany, z kiełków pszenicy, z pestek winogron, z ogórecznika, awokado

Skóra naczynkowa: olej z orzechów laskowych, kocanki, z dzikiej róży

U mnie najlepiej sprawdziło się połączenie oleju z dzikiej róży z olejem ze słodkich migdałów, obydwa marki Etja a ostatnio testowałam pastę do mycia twarzy z melisą i szałwią Fresh&Natural. Okazała się bardzo ciekawym produktem i alternatywą dla olejków w formie płynnej.

Jak się do tego zabrać? Nic prostszego, po prostu nakładany odrobinę olejku na opuszki palców i rozprowadzamy na twarzy wykonując delikatny masaż. W myśl zasady, że tłuszcz łączy się z tłuszczem, olej połączy się z sebum oraz resztkami makijażu i łatwiej będzie go usunąć. Następnie moją ulubioną gąbeczkę Fine Silk marki Lullalove moczę w ciepłej wodzie i zmywam olej z zanieczyszczeniami.

 

Etap II- PŁYN MICELARNY

Zapytacie pewnie, po co skoro zmyłam makijaż za pomocą oleju? Ja za pomocą płynu micelarnego zmywam tusz do rzęs oraz pozbywam się kreski lub cieni z powiek. Czy mogłabym je usunąć olejem? Tak, ale niestety moje oczy bardzo źle znoszą kontakt z tłustymi substancjami. Dodatkowo czystym wacikiem przemywam jeszcze raz twarz, aby usunąć jeszcze resztki makijażu. Płynu micelarnego zdarza mi się używać również w ciągu dnia do poprawek makijażu, kiedy go jeszcze nie zmywam, ale chcę się pozbyć nadmiaru, bo potrzebuję dołożyć podkład lub korektor. Zawsze wybieram taki z dobrym składem, bez chemii. Ostatnio używałam płynu micelarnego na bazie wody termalnej Montbrun, a wcześniej bardzo długo stosowałam wodę micelarną z aloesem BioPha Organic. Obydwa skutecznie usuwały zanieczyszczenia, ale gdybym miała wybierać, bardziej jednak polubiłam Montbrun za opakowanie z pompką.

 

Etap III- ŻEL DO MYCIA TWARZY

Właśnie tak powinien być używany, jako preparat służący odświeżeniu cery. Dlatego nie powinno się go stosować jako kosmetyku do demakijażu, bo zastosowany na makijaż nie usunie go odpowiednio. Wybierając żel warto kierować się nie tylko rodzajem i aktualnymi potrzebami skóry, ale również spojrzeć w jego skład, czy nie ma w nim SLS i SLES oraz innych substancji chemicznych, które mogą wysuszać skórę i powodować podrażnienia. Żel można stosować rozprowadzając go palcami, bądź używając gąbeczki, szczoteczki czy muślinowej ściereczki. Ja w ostatnim czasie odkryłam trzy perełki, które poprawiły kondycję mojej skóry wiosną i latem. Jako pierwsze odkrycie ostatnich dni, które już stało się ulubieńcem, czyli Sukin żel do mycia twarzy z aktywnym węglem z serii Oil Balancing. Uratował moją skórę, w upalne dni, kiedy walczyłam z nadprodukcją sebum. Polecam szczególnie właścicielkom tłustej i trądzikowej cery. Kiedy moja skóra jest standardowo mieszana w strefie T i sucha na policzkach i pod oczami wybieram Nikel Płyn 2w1 do mycia ciała i twarzy oraz Nawilżającą piankę do mycia twarzy Kantola Orientana. Po umyciu i spłukaniu piany, osuszamy twarz i przechodzimy do kolejnego etapu.

 

Etap IV- TONIK

Długo zastanawiałam się czy klasyfikować go jako produkt do oczyszczania, bo w zasadzie przygotowuje on skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Jego zadaniem jest przywrócić odpowiednie Ph skórze po stosowaniu kosmetyków o zasadowym odczynie. Poprawia również przepuszczalność warstwy lipidowej dla składników zawartych w kremach i innych kosmetykach pielęgnacyjnych. W tej chwili wybór jest tak duży, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja najbardziej lubię te łagodzące, a jeśli chodzi o sposób aplikacji to preferuję te z atomizerem, który spryskuje twarz delikatną mgiełką. Mam dwóch ulubieńców, jeden to Santaverde Tonik Age Perfect z ekstraktem z kwiatu aloesu oraz Sukin nawilżająca mgiełka tonizująca. Ostatnim moim odkryciem są aktywne wody, tzw. izotoniki dla skóry, np. marki Saisona.

 

I jak Wam się podoba mój rytuał oczyszczania? Mam nadzieję, że dzięki mojej historii chociaż trochę udało mi się zachęcić Was do codziennego demakijażu. Piękna cera składa się bowiem z małych czynności, które wykonywane regularnie składają się na olbrzymi sukces. Demakijaż wieloetapowy jest moim wielkim odkryciem i polecam chociaż spróbować każdemu, komu zależy na dokładnym oczyszczeniu, pięknej i zadbanej cerze. Chętnie poczytam o Waszych odkryciach dotyczących demakijażu, ulubionych produktach, technikach, które się u Was sprawdziły. Dajcie koniecznie znać w komentarzach.